Reguła 4%

4 piwa. 4 procent. To musi się udać.


Cel: niezależność finansowa (FI). Sposób realizacji: systematyczne oszczędzanie, zwiększanie zarobków i inwestowanie. Warunek osiągnięcia sukcesu: 1 milionów dolarów.. hmn.. a może 10? Niee przecież mam przed sobą jeszcze 60 lat życia, więc pewnie 100 tysięcy razy 60.. No ale inflacja wynosi 2.65% a w telewizji na YouTubie mówili, że kryzys za rogiem. Więc ile potrzebuje? Poszukujący niezależności finansowej mają odpowiedź na to pytanie.

Kilka dni temu kolega w pracy podzielił się ze mną teorią, jakoby potrzebował 5 milionów dolarów, żeby dostatnie żyć do końca życia. 5 milionów dolarów. WOW. Kiedy zapytałem go o metodę, jaką doszedł do tej kwoty, zapanowała cisza.

Spotkałem się z opinią, że skoro akcje historycznie przynosiły zwrot w wielkości 10% rocznie, to oznacza to, że taką kwotę można wyciągać ze swojego portfela. Niestety istnieje inflacja. Zakładając, że po 20 latach nasz kapitał jest taki sam jak początkowy, to wypłacając dalej 10% efektywnie stać nas na mniej i jakość naszego życia spada.

Tak właśnie wygląda inflacja. Zawsze głodna i gotowa zjeść nasze oszczędności. Serio.

Jeszcze inni celują w dywidendy, kierując się hasłem: "Nigdy nie sprzedam moich akcji". Historycznie rzec biorąc stopa dywidendy jednak maleje:

Żródło: http://www.multpl.com/s-p-500-dividend-yield/

No i jest jeszcze ten koleś, co wszystko zjada, nie omijając dywidendy. Inflacja.

Można oczywiście założyć, że istnieje jakaś kosmiczna kwota np. 100-200 milionów złotych, którą nie przejemy do końca życia. Tylko kto tyle zarobi?

Odwróćmy trochę pytanie. Nie jak dużo potrzebuję, by osiągnąć FI, ale jak mało potrzebuję, by dołączyć do finansowo niezależnych.

Najpierw zdefiniujmy bazę: czyli ile potrzebuję pieniędzy miesięcznie by żyć na poziomie, który mnie zadawala? Powiedzmy, że jest to 10 tysięcy złotych. Ładna kwota.

Odpowiedź na pytanie: jaki procent mojego portfela mogę wypłacać, tak by nigdy nie stracić całego kapitału: została udzielona przez trzech naukowców, którzy w 1998 roku przeprowadzili tak zwane "Trinity Study". Następnie zostało ono powtórzone w 2009 roku.

Badanie to stało się fundamentem dla każdego aspirującego niezależnego (brzmi ładniej, niż poszukującego niezależności finansowej).

Tak prawdopodobnie wyglądała trójka naukowców odpowiedzialnych za "Trinity Study". Przynajmniej w oczach niezależnych.

Naukowcy przyjrzeli się różnym modelom portfolia:
  • 100% akcje, 0% obligacje
  • 75% akcje, 25% obligacje
  • 50% akcje, 50% obligacje
  • 25% akcje, 75% obligacje
  • 0% akcje, 100% obligacje
Zbadali jak takie portfolia zachowywałyby się przez 30 lat gdyby regularnie, co rok, wyciągać z nich X procent kapitału. Wzięli również pod uwagę inflację. Wyniki przedstawia tabela:


Przyjrzyj się powyższej tabeli spokojnie. 100% oznacza, że niezależnie, w którym roku rozpoczęto wypłacać X% portfolia, pieniędzy starczyło na 30 lat. I jak się niedługo przekonamy, na koncie nie pozostał tylko osad.

Najbardziej popularna alokacją (najczęściej podchwytywana przez media i ruch FIRE) jest 50/50 akcje/obligacje przy 4-procentowej stopie wypłaty. Według powyższej tabeli takie portfolio miało 96% szansy na przetrwanie. 96%. Zaryzykowałbyś? Kowal Własnego Losu: tak. Tylko w 4% przypadków wracamy do pracy.

Można narzekać: ale jest aż 4% ryzyka, że się nie uda!! Jasne, że musi istnieć jakieś (znikome, jak się okaże) ryzyko. Ryzykujemy codziennie wychodząc z domu do pracy. Ryzykujemy również zostając w domu. Ryzykujemy jedząc jajko.

"Ale rynek nie będzie już tak rósł!", "Co gdy przyjdzie wysoka inflacja?",  "A co jak giełda nagle rypnie?", itd. Trinity Study nie bierze pod uwagę jakiegokolwiek dodatkowego źródła dochodu. Żadnego. Żadnych zasiłków, pracy na 1/10 etatu, oszczędzania w przypadku chudych lat, spadków po rodzinie, czy zmniejszonej ilości wydatków w późniejszym wieku. Każdy rozgarnięty Kowal Własnego Losu potrafi zacisnąć pasa kiedy trzeba. Zamiast Karaibów, polski Bałtyk (albo Grecja - może wyjść taniej a pogoda lepsza). Zamiast siłowni, bieganie w parku. Zamiast Avengersów 6 w kinie, nadrabianie zaległych filmów w domowym zaciszu. Sposobów wiele.

Jeżeli boimy się jakiegokolwiek ryzyka, wypłacamy 3%. I jesteśmy pewni sukcesu jak amen w pacierzu. (Oczywiście nie biorę nawet pod uwagę 100%-towej alokacji w obligacje.)

Na blogu znajduję się kalkulator, który w szybki sposób pomoże nam oszacować jaki kapitał potrzebujemy zgromadzić by miesięcznie mieć do dyspozycji X złotych według reguły 4%. I tak na przykład, aby mieć do dyspozycji 10 tysięcy pln miesięczni potrzebujemy 3 milionów złotych.



Ile pieniędzy zostanie na koncie po 30 latach? Przecież przechodząc na emeryturę wcześnie planuje 60, 90, 120 (i więcej;) lat wolności. Spokojnie. Dzieci powinny być zadowolone ze spadku:


Powyższa tabela przedstawia medianę stanu końcowego dla każdego teoretycznie zainwestowanego 1 tysiąca dolarów. Przy alokacji 50/50 z 1 miliona dolarów (~3 miliony złotych) zostanie nam prawie 9!

Obie tabele mają jeden wspólny mianownik: Akcje są bardzo ważne dla przetrwania portfolia oraz jego wzrostu.

Wpis zrobił się już długi a pozostało jeszcze wiele kwestii, które wypada omówić: jak zaplanować kwotę, którą będę teoretycznie potrzebował miesięcznie, jak dolarowe portfolio ma się do życia w Polsce, jak samemu przeprowadzić własne Trinity Study, itd. itd. Na pewno wrócę jeszcze do tych i innych kwestii.

Nic w życiu nie jest pewne, ale reguła 4% daje podstawę. Punkt oparcia. Do pełni sukcesu potrzeba tylko naszej elastyczności, gdy ta będzie potrzebna. A żeby osiągnąć finansową niezależność nie potrzeba 100 milionów złotych.

Kowal Własnego Losu.

Comments